Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wpisy Existence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wpisy Existence. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 marca 2013

# 71 Liam cz.2





Stałaś przed kawiarnią. Po kilku minutach na miejscu pojawił się Li. Rozmowa sama wam się układała. Bardzo go polubiłaś. Nie wierzyłaś w to, że taki niesamowity i popularny chłopak może być w rzeczywistości taki wyluzowany i słodki.

- Bałem się, że mnie nie polubisz… - powiedział w pewnym momencie. Ty w duchu uśmiechnęłaś się. „Nie tylko ty miałeś takie obawy” – pomyślałaś.

- Ciebie nie da się nie lubić… - na waszych twarzach zagościły szerokie uśmiechy. Nawet nie zauważyłaś, kiedy złapaliście się za ręce. Spacerowaliście po parku, a ty marzyłaś żeby ten dzień nigdy się nie kończył. Obserwowaliście właśnie gwiazdy, kiedy Liam położył swoją dłoń na twojej.

- Nie sądziłem, że ktoś może mi tak zawrócić w głowie. – szepnął ci do ucha, a ty poczułaś, że się rumienisz. Niepewnie zbliżyliście się do siebie. Wasze ciała dzieliły milimetry. W końcu poczułaś słodki smak jego ust. Pocałunek z każdą chwilą pogłębiał się, a tobie naprawdę się to podobało. W twoich myślach zapanował jeden wielki chaos.

- Nie mogę uwierzyć, że sam Liam Payne postradał zmysły dla takiej przeciętnej osoby jak ja… - teatralnie przewróciłaś oczami i zaczęłaś machać i wachlować się rękami jak psychofanka, co wywołało u Liama paniczny napad śmiechu.

- Jesteś zupełnie szalona… - parsknął brązowooki przyciągając cię do siebie. Uśmiechnęłaś się i pocałowałaś go w policzek. – Tylko tu.?

 - A zasługujesz na więcej.? – zachichotałaś, po czym przygryzłaś wargę i odwróciłaś się. Liam objął cię w tali i zaproponował żebyście poszli do niego. Zgodziłaś się. Payne zrobił popcorn i włączył jakąś komedię. Oparłaś głowę na jego ramieniu. Co chwila śmialiście się. Zrobiło się naprawdę późno. Liam jednak nie chciał pozwolić ci wyjść.

 -Li, puść mnie.! – wykrztusiłaś przez śmiech, kiedy Payne złapał cię za nogę. Po chwili leżał pochylony kilka milimetrów nad tobą i łaskotał cię, a ty zwijałaś się nie mogąc powstrzymać ‘głupawki’, która cię dopadła.

- Puszczę, ale zostajesz u mnie.! – rzucił po chwili. Westchnęłaś przeciągle po czym pokiwałaś głową, na znak, że się zgadzasz. Liam podniósł i się i pomógł ci wstać. Do jego sypialni prowadziły kręte schody. Miałaś wrażenie, że ciągnął się bez końca. W końcu dotarliście na piętro. Poprosiłaś swojego chłopaka, żeby wskazał ci łazienkę, po czym weszłaś pod prysznic rozkoszując się słodkim zapachem olejków, który roznosił się po całym pomieszczeniu. Ubrana w T- Shirt należący do Liama, najciszej jak umiałaś weszłaś do pokoju. Brązowooki wciąż bawił się swoim telefonem.

- Co robisz.? – zapytałaś klękając za nim na łóżku i opierając głowę o jego ramię.

- Nic specjalnego. – rzucił oschle i schował telefon pod poduszkę.

 - Wszystko OK.? – zmarszczyłaś brwi i odsunęłaś się od Liama. Nie wiedziałaś czemu się tak zachowywał.

- Tak, chodźmy już spać. – Li zgasił lampkę i położył się. Wyciągnął rękę i wykonał zapraszający gest. Po chwili zasnęliście wtuleni w siebie. Ale ty cały czas zastanawiałaś się nad zachowaniem twojego chłopaka… Miałaś nadzieję, że w końcu dowiesz się prawdy.
 

---
Mam nadzieję, że Imagin się spodoba, mimo, że jest dosyć krótki.. ;xx No cóż, niedługo dodam 3 część, która będzie zdecydowanie ciekawsza ; *

niedziela, 3 marca 2013

# 67 Liam cz.1





Jak zwykle byłaś spóźniona. Do baru w którym pracowałaś wpadłaś 20 minut po czasie. Szef oczywiście zdążył ci już wypomnieć twoje kolejne spóźnienie. W ekspresowym tempie przebrałaś się i z przyklejonym uśmiechem ruszyłaś do pierwszego lepszego stolika.

- Co podać.? – rzuciłaś nie zwracając nawet uwagi na to kim jest klient.

- Poproszę małą-czarną. – ten głos rozpoznałabyś wszędzie. Głośno przełknęłaś ślinę po czym niepewnie podniosłaś wzrok. „Nie… To niemożliwe.!” – rzuciłaś w myślach. Uśmiechnęłaś się teraz zupełnie szczerze. Przy stoliku siedział Liam Payne. Dyskretnie uszczypnęłaś się w nadgarstek. To zdecydowanie nie był sen…

- To wszystko.? – wybełkotałaś drżącym głosem

 - A mogę liczyć na twój numer.? – odpowiedział chłopak patrząc w twoje skrzące się oczy. Z niedowierzaniem pokręciłaś głową.

 - To jakiś żart.?

- Dlaczego tak myślisz.? – Payne posłał ci kolejny promienny uśmiech. Nogi ci zmiękły, a po ciele przeszedł przyjemny dreszcz.

- Wiesz… Ty jesteś… - zaczęłaś się jąkać i nagle myśli wyparowały ci z głowy – Ty jesteś Tobą. – dopiero po chwili zdałaś sobie sprawę z tego co mówisz i zaczęłaś się nerwowo śmiać razem z twoim nowym znajomym.

- Tak. Jestem sobą, a ty jesteś tobą. To już wiemy. To jak, co będzie z tym numerem.? – parsknął Liam a ty uśmiechnęłaś się od ucha do ucha. Wręczyłaś mu karteczkę z numerem i zadowolonym skocznym krokiem pobiegłaś w stronę baru w celu przygotowania kawy. Musiało to wyglądać komicznie, ale wywołało szeroki uśmiech na twarzy twojego idola, więc nie przeszkadzało ci to. Podałaś mu upragnioną małą-czarną i z rumieńcem na twarzy odwróciłaś się chcąc podejść do sąsiedniego stolika. Nagle poczułaś czyjąś dłoń na nadgarstku.

 - Jeśli można, to chętnie dowiem się jak masz na imię… - chłopak uśmiechnął się do ciebie. Patrzył prosto w twoje oczy, a twoje serce zaczęło skakać jak szalone.

- Jestem (t.i). – odpowiedziałaś zagryzając dolną wargę. Tego dnia uśmiech nie spełzał ci z twarzy. Liam obiecał, że zadzwoni. Co kilka minut nerwowo spoglądałaś na wyświetlacz telefonu, aż w końcu pokazał się na nim zastrzeżony numer.

 - Słucham.? – powiedziałaś z wymuszoną powagą w głosie.

 - Nie mogę przestać myśleć o twoich oczach… Nie masz ochoty się ze mną przejść.? – melodyjny i delikatny męski głos, który doprowadzał cię do szaleństwa wypowiedział najpiękniejsze słowa pod słońcem.

 - Oczywiście, że mam.

- W takim razie będę po ciebie za 20 minut. – w tym momencie rozłączył się. Poczułaś się jak w siódmym niebie. Cała w skowronkach rzuciłaś się do szatni dla pracowników i zaczęłaś przygotowywać. Udało się… W końcu spotkałaś ideał na który tak długo czekałaś.

---
No hej. Więc ja podobnie jak Zuza - jestem w ostatniej klasie i też mam maaasę obowiązków. Post planowałam na wczoraj, ale nie wyszło. ; / Przepraszam. Oky, mam nadzieję, że wam się spodoba. <3

czwartek, 21 lutego 2013

# 65 Harry cz.2


Każdy dzień spędzaliście ciesząc się sobą nawzajem. Było Wam razem dobrze. Lubiliście się śmiać, bawić… Czasem poleniuchować na kanapie przed telewizorem. Jednak pewnego dnia coś się zepsuło. Zaczęliście się kłócić. Hazza wybiegł z domu zostawiając cię samą sobie. Nie mogłaś sobie tego ułożyć. Tęskniłaś za nim… Ale czekałaś aż to on zrobi pierwszy krok w stronę poprawy. Siedziałaś właśnie na kanapie. Jak zwykle w sobotę… Niall jako twój przyjaciel czuł się odpowiedzialny i nie opuszczał. Zmęczona zasnęłaś na jego kolanach. Obudziło cię pukanie do drzwi. Niall wstał i bez słowa otworzył je.

- Jest (t.i).? – Harry stał w drzwiach, a ty zastanawiałaś się, czego może chcieć. Zaspana, podeszłaś do niego.

- Co jest.? – rzuciłaś oschle. Kiedy zobaczyłaś bukiet w jego ręce od razu uśmiech wskoczył ci na twarz. Zagryzłaś dolną wargę i zginęłaś na chwilę w jego zielonych tęczówkach.

- Nie powinienem był… Przepraszam… - wyszeptał przytulając cię. Wręczył ci prezent. Bransoletka, którą dostałaś została twoim wiernym towarzyszem już pierwszego dnia. Pocałowałaś go. Nagle usłyszeliście gwałtowny trzask drzwi. Niall wyszedł z mieszkania. Nawet się tym nie przejęłaś. Byłaś zbyt zapatrzona w woje zielonookie szczęście. Od tej pory byliście jeszcze bliżej. Nierozłączni i ślepo zakochani.

- Kocham cię. – szepnęłaś.

- Ja ciebie też. Dlatego nie mam zamiaru więcej cię zostawiać. – mruknął Styles. Na twojej twarzy pojawił się rumieniec. Byłaś zadowolona z siebie… I z waszego związku. Byłaś zupełnie spokojna. Mijały kolejne dni. Wszystko było jak kiedyś… Było nawet lepiej. Byliście gotowi skoczyć za sobą w ogień. Jednak męczyło cię zniknięcie twojego blond przyjaciela…

- Hazz, widziałeś Niallera.? – spytałaś wchodząc do sypialni.

- Nie. Nie widuję go już kilka dni… - odpowiedział chłopak pogrążając się w rozmyślaniu. Zastanowiłaś się chwilę. Nie byłaś pewna, czy to dobre co robisz. Ostatnia kłótnia wybuchła o Nialla… Musiałaś to sobie poukładać.

- Martwię się. – szepnęłaś przytulając się do jego ramienia.

- Spokojnie… Będzie dobrze. W końcu mamy siebie. – Styles objął cię ramieniem i ucałował w skroń.

- To prawda. Obiecaj mi, że będziemy razem już zawsze… - poczułaś łzy w oczach. Twoje szczęście było na wyciągnięcie ręki… Karciłaś się za te wątpliwości.

- Obiecuję. – Hazza złożył delikatny pocałunek na twoich ustach. Teraz zrozumiałaś, że Niall powinien nauczyć się akceptować twój wybór. Traciłaś przyjaciela, ale w zamian dostałaś miłość. To był bardzo sprawiedliwy układ. A ty nie miałaś wątpliwości, co powinnaś wybrać… Nauczyłaś się doceniać to co masz. Teraz ważny był tylko Harry. Cieszyłaś się, że z tobą jest  i to w zupełności ci wystarczało. Czas pokazał wam, że wasz związek nie jest byle czym… Akceptowaliście siebie. To była prawdziwa miłość, która była w stanie przerwać wszystko. I już tak zostało ; )
---------
Miło znowu się tu odezwać. ^ ^ Jakoś dziwnie mi się to pisało. Nie miałam pomysłu... No i zakończenie jest jakie jest. ;x

czwartek, 14 lutego 2013

#64 Harry cz.1


Z dedykacją dla Pauliny Majewskiej ; )


Kolejna nudna sobota… Zaczęłaś się zastanawiać czy to na pewno normalne, że wpadłaś w wir takiej paskudnej monotonii. Jak co rano wzięłaś szybki prysznic i zjadłaś śniadanie. Stałaś właśnie przed szafą jak zwykle narzekając, że nie masz w co się ubrać. Nagle z rozmyślań wyrwał cię dźwięk telefonu.

- Słucham.? – odebrałaś wcześniej nawet nie sprawdzając kto dzwoni.

- No hej.! – w słuchawce rozległ się melodyjny i tak dobrze ci znany męski głos. Uśmiechnęłaś się sama do siebie. „On mi się nigdy nie znudzi” – pomyślałaś.

- Cześć Harry. Co tam.? – rzuciłaś wyjmując z szafy kolejne ubrania i przyglądając się im w lustrze.

 - Siedzisz w domu.? – na swoje pytanie usłyszałaś odpowiedź w formie… Pytania. Z niedowierzaniem i rozbawieniem pokręciłaś głową.

- Jasne. A co? – odpowiedziałaś uśmiechając się. Nogi poniosły cię po schodach w dół. Miałaś w zwyczaju „zwiedzanie” całego domu podczas rozmów telefonicznych.

- Ubieraj się. Zabieram cię na długi spacer. Nie będziesz cały dzień się męczyć w czterech ścianach. – parsknął loczek, a ty ochoczo przytaknęłaś. Umówiliście się pod twoim domem za pół godziny. Jak zwykle musiałaś wyglądać perfekcyjnie. Lekki makijaż, odpowiedni strój, którego wybór był dla ciebie wyzwaniem i fantazyjny kok na głowie. Ostatni raz przejrzałaś się w lusterku. „Nie jest źle” – rzuciłaś w myślach. Obróciłaś się wokół własnej osi i z uśmiechem na ustach chwyciłaś swój płaszcz. Wyszłaś na zewnątrz. Dosłownie kilka sekund później pojawił się tam Harry. Przywitaliście się i spokojnym krokiem ruszyliście w głąb miasta. Jak zwykle wygłupialiście się, żartowaliście... Jednak Hazza co pewien czas wyglądał jakby miał zamiar coś powiedzieć, ale szybko wycofywał się. W końcu nie wytrzymałaś i rzuciłaś:

 - Hazz, wszystko ok.? Zachowujesz się inaczej… - powiedziałaś to z uśmiechem na twarzy. Zatrzymaliście się, a Styles przez dłuższą chwilę przyglądał ci się z poważną miną. W końcu zatrzymałaś wzrok na jego zielonych oczach. Coś jakby zaiskrzyło. Spodobało ci się to. Chciałaś zbliżyć się do niego i powiedzieć mu, że nie jest ci obojętny. Ale zanim cokolwiek z siebie wykrztusiłaś Styles zamknął ci usta pocałunkiem.

- Harry.? Co to było.? – powiedziałaś nieco oszołomiona zachowaniem kolegi. On przejechał dłonią po twoim policzku.

- Kocham cię. – szepnął a ty znowu się uśmiechnęłaś. Wspaniały dzień… Chwyciłaś dłoń loczka i zagryzłaś wargę.

- Ja ciebie też. – popatrzyłaś w jego hipnotyzujące oczy. Byłaś pewna swoich uczuć. Karciłaś się w duchu za to, że nie miałaś odwagi tego przyznać przed samą sobą… I przed nim. Teraz poczułaś się naprawdę szczęśliwa. I nawet zaczęłaś lubić soboty. ; )

----
Nie jestem przekonana co do tego imaginu... Przepraszam jeśli was rozczarowałam. ; /

niedziela, 10 lutego 2013

#61 Zayn cz.3





Mijały kolejne dni. Byłaś gotowa spędzić z Malikiem resztę swojego życia. Oboje bardzo tego chcieliście... Przynajmniej wszystko na to wskazywało. Spędzaliście długie godziny na planowaniu ceremonii i przyjęcia. Często rozmawialiście o planach na przyszłość. Byliście pewni, że spędzicie ją razem. Mieliście ambitne postanowienia. W końcu przyszedł taki czas, że Zayn musiał wyjechać na kilka tygodni w trasę ze swoim zespołem. W dniu, w którym wyjechał zapewnił cię, że codziennie będziecie mieć kontakt.

 - Cześć słonko. – rzuciłaś kiedy odebrał telefon.

- Hej. – mruknął jakby od niechcenia. Zmartwiłaś się… Nigdy taki nie był. Zawsze tryskał entuzjazmem.

- Coś nie tak.? Jesteś jakiś przybity…- zapytałaś otwarcie. Miałaś wielką ochotę się do niego znowu przytulić, powiedzieć, że będzie dobrze.

 - (t.i), wybacz, ale muszę kończyć. Pa. – mówiąc te słowa nadal pozostawał zupełnie niewzruszony. Westchnęłaś i rzuciłaś bezimienne „Cześć”. Rozłączył się. Rzuciłaś telefonem gdzieś za siebie i ukryłaś twarz w poduszce. Było ci źle z tym co się stało. Nawet nie zorientowałaś się, kiedy zasnęłaś. Kiedy się obudziłaś, było już ciemno. Pofatygowałaś się do kuchni po szklankę wody. Po drodze ciągle rozmyślałaś o waszej rozmowie. O ile to można było nazwać rozmową. Wróciłaś do pokoju. Rzuciłaś okiem na telefon. W końcu zebrałaś się w sobie i po raz kolejny tego dnia wykręciłaś jego numer.

 - Zayn.? – zapytałaś słysząc tylko jakieś szmery.

 - Halo.? (t.i).? – w słuchawce odezwał się Malik. Odetchnęłaś z ulgą.

- Dzwonię zapytać, jak się masz. – odpowiedziałaś trochę rozbita. Mimo wszystko uśmiechałaś się blado na dźwięk jego głosu. Przez dłuższą chwilę panowała niezręczna cisza.

 - Jest w porządku… Ale chyba powinniśmy przełożyć nasz ślub. – Zayn oznajmił ci to z nieludzkim spokojem. Nie byłaś w stanie wykrztusić ani słowa.

 - Dlaczego.? – zapytałaś zdezorientowana

 - Po prostu nie wiem czy jestem na to gotowy. Może w ogóle to nie był dobry pomysł.? – kolejne słowa były dla ciebie ciosem prosto w serce. Nie mogłaś uwierzyć w to co słyszysz. Dlaczego on ci to robi.?

 - Ale… Zayn, jak to.? Przecież jeszcze wczoraj byłeś pewny. – łzy same cisnęły ci się do oczu. Powstrzymywanie ich sprawiało niewyobrażalną trudność.

- Dajmy sobie z tym spokój. – odparł łamiącym się głosem. Miałaś dość. Nie chciałaś go teraz widzieć.

 - Czyli to jest koniec.? – twój nerwowy ton skłonił go do przemyślenia. Znowu zapanowała ta okropna cisza. Ukryłaś twarz w dłoniach czekając na odpowiedź.

- Przykro mi. – szepnął i rozłączył się. Z całej siły uderzyłaś pięścią w ścianę. Nie mogłaś uwierzyć w to co się stało. Przez chwilę byłaś pewna, że to zły sen. Ale w końcu dotarło do ciebie, że to wszystko było zupełnie prawdziwe. Rozpłakałaś się. Nie chciało ci się żyć. Wszystko w co wierzyłaś straciło sens. To był koniec. Miałaś jasność – już się nie kochacie i to się nie zmieni. ---
Dramatyczny koniec... No tak. Przepraszam jeśli was rozczarowałam. ; / Nie miałam pomysłu jak to rozegrać. I w sumie padło na dramaturgię. Mam nadzieję, że spodobało wam się chociaż trochę.

piątek, 8 lutego 2013

#60 Zayn cz.2





Obudziłaś się któregoś ranka, a nad sobą ujrzałaś ten zniewalający uśmiech…


- Cześć słoneczko. – Zayn pocałował cię w policzek. Odwzajemniłaś ten gest, na co on wyszczerzył się jeszcze bardziej. Na kolanach postawił ci tackę ze śniadaniem.


- Jesteś kochany. – mruknęłaś widząc co dla ciebie przygotował. Po zjedzonym posiłku postanowiliście wyjść na spacer. Mieszkaliście już razem kilka tygodni, a ty cały czas zakochiwałaś się bardziej. Czas w jego obecności mijał w nieubłaganie szybkim tempie. Doskonale się bawiłaś. Przysiedliście na ławce. Szeptał ci do ucha czułe słówka, pod wpływam których rozpływałaś się i rumieniłaś. Bardzo chciałaś z nim być… Już na zawsze.


- (t.i), czy mogę cię o coś zapytać.? – Zayn obrócił się w twoją stronę i przejechał dłonią po twoim zaczerwienionym policzku. Bałaś się odpowiedzieć. Nie wiedziałaś do czego to doprowadzi. W końcu twierdząco pokiwałaś głową i mimo woli uśmiechnęłaś się. Zagryzłaś wargę, aby zapanować nad emocjami. Twój ukochany przez chwilę szukał czegoś w kieszeni. Kiedy wyjął małe ozdobne pudełeczko w kształcie serca, wstrzymałaś dech w piersiach. Uklęknął przed tobą, a ty poczułaś, że łzy same napływają ci do oczu.


- Skarbie… Jesteś moim całym światem. Znam cię odkąd pamiętam. Jesteśmy razem już sporo czasu i chciałbym cię zapytać, czy… - Zayn urwał na chwilę i wziął głęboki wdech, a ty nadal patrzyłaś na niego jak w obrazek. – Czy zgodzisz się zostać moją żoną.? – wykrztusił z siebie te słowa z wielką nadzieją w oczach. Odebrało ci mowę… Kompletnie nie wiedziałaś co powiedzieć, ani tym bardziej jak się zachować. Z twojego gardła wydobył się pisk. Rzuciłaś mu się na szyję. Złożyłaś na jego ustach słodki pocałunek. Teraz był twój… Tylko twój. Nasunął ci pierścionek na palec. Przyglądałaś mu się dłuższą chwilę, po czym stwierdziłaś, że jest idealny. Wszystko tego dnia było idealne. Byłaś pewna, że Zayn jest tym jedynym.


- Kocham cię… Strasznie cię kocham. – szepnęłaś wtulając się w jego ramię. On odpowiedział ci kolejnym czułym pocałunkiem. Otarł z twoich policzków ostatnie łzy szczęścia. Odetchnęłaś z ulgą. Postanowiliście, że już czas wracać do domu. Wdrapaliście się po krętych schodach i stanęliście przed progiem mieszkania. Dziś nie przekroczycie go jako zwykła para… Dziś wejdziecie do niego jako para narzeczonych. Uśmiechnęłaś się na tą myśl… Wiedziałaś, że to prawdopodobnie jedna z najpiękniejszych chwil w twoim życiu. Była taka wyjątkowa, bo on był z tobą.

-

Mój drugi imagin. ;3 Mam nadzieję, że się spodoba.

czwartek, 7 lutego 2013

#59 Zayn cz.1


Siedziałaś w waszej ulubionej kawiarni. Ciągle o nim myślałaś. Nie mogłaś odrzucić od siebie widoku jego wspaniałych czekoladowych tęczówek. Karciłaś się za to w duchu. Przecież nie jesteś w stanie się zakochać. Kiedy przyszedł, zaparło ci dech w piersiach. Trzymał w ręku bukiet róż i uśmiechał się do ciebie w ten swój intrygujący sposób.

- Cześć (t.i)! – rzucił i delikatnie musnął twój policzek. Poczułaś, że się rumienisz. Byłaś w siódmym niebie.

- Cześć  Zayn. – powiedziałaś z uśmiechem na twarzy. Wręczył ci bukiet róż. Usiadł naprzeciwko i położył swoją dłoń na twojej. Zmieniłaś zdanie… Jednak byłaś w stanie się w nim zakochać. Rozmawialiście bardzo długo. Obserwowałaś każdy jego ruch. Nie mogłaś oderwać wzroku od jego oczu, które błyszczały milionem iskier.  Po skończonym spotkaniu, zaproponował, że cię odprowadzi. Przystałaś na propozycję. Wyszliście na zewnątrz.

- Jesteś piękna. – szepnął łapiąc cię za rękę. Zagryzłaś dolną wargę i uśmiechnęłaś się do niego. Zbliżyliście się do siebie na niebezpiecznie bliską odległość. Brakło kilku milimetrów, aby mógł wpić się w twoje usta. W ostatniej chwili odwróciłaś głowę. Rzuciłaś mu ukradkowe spojrzenie. Zobaczyłaś jego ponury i rozczarowany wyraz twarzy.

- Przepraszam. – jęknęłaś zrezygnowana.

- Nic nie szkodzi (t.i.)… Rozumiem. – odparł obejmując cię ramieniem. Złożył delikatny pocałunek na twojej skroni. Uśmiechnęłaś się do niego słodko. Wtuliłaś się w jego ramię, a on delikatnie przejechał dłonią po twoim nagim ramieniu. Przeszedł cię przyjemny dreszcz…  

- Kocham cię Zayn. – szepnęłaś zatracając się po raz kolejny w jego oczach. To one sprawiały, że jest taki wyjątkowy. Każdy jego gest sprawiał, że czułaś się idealnie.

- Ja ciebie też słoneczko. – mruknął przejeżdżając nosem po twoim policzku.  Teraz zrozumiałaś, że naprawdę chcesz  poczuć smak jego słodkich ust. Obserwowałaś go. Kiedy stanęliście pod twoim domem, przyszedł czas na pożegnanie. Delikatnie rozchyliłaś wargi i musnęłaś kącik jego ust, który automatycznie  uniósł się w uśmiechu. Z każdą chwilą pocałunek stawał się wspanialszy, a ty czułaś, że chcesz go jeszcze bardziej. Właśnie zrozumiałaś, że to ten jedyny.
---
Cześć. Postanowiłam, że nie będę tworzyć osobnej notki żeby się przywitać. Jestem tu na okresie próbnym. Nazywam się Olka, mam 13 lat. Mam nadzieję, że spodobają wam się moje imaginy oraz, że jakoś się tu dopasuję. ; )